Ukochana kamizelka przeciwlękowa

Żadne z nas się dzisiaj nie wyspało. Położyliśmy się późno, a około godz. 3.30 obudziła nas burza. Wiało, grzmiało, błyskało i padało…  Chmura, jak zwykle w takich okolicznościach, wpadła w lekką panikę.  Większość psów z lękiem separacyjnym bardzo boi się burzy. I nasz Chmuras kochany niestety nie jest pod tym względem wyjątkiem. Ledwo wiatr uderzył w okna, usłyszeliśmy stukanie pazurów o podłogę – Chmura zameldowała się przerażona w sypialni.

Nerwowo podnosiła łapy jakby parzyła ją podłoga, trzęsła się cała, szczękała zębami, popiskiwała, rozszerzone ze strachu źrenice wypełniły jej tęczówki, ziajała, mlaskała a ogon żałośnie schował się pod brzuchem. Wiedzieliśmy, że z dalszego spania nici. Trzeba było ratować nasze strachajło. Poszłam do przedpokoju i wyjęłam z chmurasowej szuflady jej ukochaną czarną kamizelkę przeciwlękową. Na jej widok Chmura uśmiechnęła się i merdnęła ogonem, który na ułamek sekundy postanowił wyskoczyć ze swojej bezpiecznej kryjówki. Ucieszyła się, że ją wyciągnęłam. I od razu grzecznie ustawiła się Piotrkowi do ubierania. To niesamowite, jak Chmuras potrafi cierpliwie stać i spokojnie czekać, aż skończymy zakładać jej kamizelkę.

Zwykle w czasie burzy któreś z nas ląduje z Chmurą w łazience. Siedzi z nią jako wsparcie i stara się ją ignorować. Ona stoi, dyszy i mlaszcze a po jakichś 5 minutach od założenia kamizelki po prostu się kładzie. Tym razem Piotrek schował się z Chmurą w garderobie. Był strasznie zmęczony, więc wziął poduszkę, koc i położył się na podłodze. Chmura zgodnie z przewidywaniami ułożyła się obok niego „na sfinksa”, ale wciąż jeszcze strzygła uszami, trzęsła się i dyszała. Po jakichś 5, może 10 minutach łeb leżał już na podłodze a dyszenie ustało. Piotrek poleżał z nią jeszcze jakieś 10 minut, potem wstał i wrócił do łóżka. Smętny, pozostawiony sam sobie Chmuras wystawił łeb z garderoby i uwalił się w połowie drogi między naszym łóżkiem a jej drzwiami. Z łbem skierowanym czujnie w naszą stronę i dupką schowaną bezpiecznie w garderobie zasnął… Przeżyliśmy kolejną burzę. Nie było tak źle. W każdym razie na pewno lepiej, niż poprzednio. Ale bez ukochanej czarnej kamizelki nie byłoby tak łatwo.

Popołudniu pociemniałe niebo nad Ochotą znowu zaczęło gniewnie pomrukiwać, rozpadało się, z oddali słychać było grzmoty. Chmurka nadstawiła uszu i zaczęła nerwowo truchtać. Natychmiast założyłam jej kamizelkę, ponownie przywitaną przelotnym uśmiechem i przyjaznym merdnięciem ogona. Zaryzykowałam i nie zamknęłam otwartych na oścież drzwi balkonowych w moim pokoju… Po chwili zobaczyłam Chmuraska wyglądającego z ostrożną ciekawością na balkon… Po około 10 minutach intensywnego wyglądania i węszenia Chmura zaległa między moim biurkiem a wciąż otwartymi drzwiami balkonowymi i zaczęła przysypiać. I właśnie wtedy przyszedł z pracy Pańcio! I już niczego nie trzeba było się bać! Chmurę ogarnęło szaleństwo radości! I nawet spałaszowała zostawionego jej na dywanie żwaczka. Na cześć Pańcia swego! A co!

Teraz leży spokojnie na boku pod otwartymi drzwiami balkonowymi i znowu przysypia…

Już bez kamizelki przeciwlękowej, bez Swojego Skarbu.

Pracuję nad wpisem z recenzją kamizelki przeciwlękowej Publikacja niebawem!

 

This slideshow requires JavaScript.

12 Comments

  1. O rany, z Waszej relacji wynika, że ta kamizelka to genialna sprawa. Czekam na osobny wpis z recenzją – znam co najmniej dwie suczki, którym taka doraźna pomoc mogłaby poprawić nastroje w czasie burzy/dużego wiatru.
    Buziole dla dzielnej Chmury 🙂

    • Agnieszka

      9 lipca 2015 at 11:31

      Och jej! Pies w Warszawie zaszczycił nas komentarzem! Ale czad! Przecież istniejemy dopiero od tygodnia! Bonzo, Milla – przybijcie łapkę! 😀
      Pańcia ma właśnie pracuje nad wpisem z recenzją kamizelki Anxiety Wrap. Publikacja dziś lub jutro!

  2. Dzielność nad dzielności!!

    9 lipca 2015 at 09:16

    Chmurasku kochany…ciocia przeraziła się, że będzie znowu powtórka…ale okazałaś się bardzo dzielną Chmurką!! Fajnie mieć takiego Pańcia, Pańcię i kamizelkę, co? Ciocia czochra cię i przesyła wirtualne ciasteczka wątróbkowe :D!!

    • Agnieszka

      9 lipca 2015 at 11:23

      Ciociu! Wielkie dzięki za miłe słowa. Czochry chętnie przyjmę pod warunkiem, że w ilościach hurtowych. Poproszę Pańcia, żeby mi te wirtualne ciasteczka wątróbkowe przekonwertował do reala. Na pewno mu się uda! Całuję Ciebie i Wuja Cynę mokrym lizem prosto w nos! 😀

  3. No proszę cóż za dzielne psisko!
    Głaski ode mnie i lizy od Terrora! 🙂

    K&T
    jackterror.blogspot.com

  4. Jestem bardzo ciekawa Twojej recenzji! Witaj i pozdrawiamy- Magda i Ogi

  5. Kamizelka super sprawa i jak pięknie pasuje. Czekam na recenzję 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*